Najsilniejsze od 140 lat trzęsienie ziemi w Japonii.
Chciałem napisać o wyrazach współczucia dla Japończyków, którzy w dzisiejszym dniu stracili swych bliskich, ale ja siedzę daleko i wygodnie przed komputerem i ostatecznie takie słowa wydały mi się raczej puste.
Jak również Niemcem, Francuzem, Anglikiem, Amerykaninem, Żydem, Arabem, Warszawiakiem, Ślązakiem, co jeszcze mogę wymienić?… Aha, Katolikiem, Buddystą, Muzułmaninem lub innym typowym przedstawicielem jakiejś grupy, rasy, narodowości itp. Obym takich typowych przedstawicieli nigdy nie musiał napotykać na swej drodze. Wolę spotykać ludzi… Miało być prowokacyjnie, ale w zasadzie pomysł nie jest, ani nowy, ani nawet mój – Swym wstępem sparafrazowałem jedynie tytuł listu J.Ś. Gyalwang Drukpy. „Obym nie był Buddystą” J.Ś. Gyalwang Drukpa trochę innymi słowami opisuje dokładnie to, co i ja chciałem przekazać.
Ludzkie emocje i reakcje w obliczu zagrożenia życia pokazane w prosty, może trochę zbyt prosty sposób, okraszone dużą dawką zapierających dech w piersiach widoków.
W Xanadu raz Kubiłaj – Chan
Pałac rozkoszy kazał wznieść:
Gdzie płynie święta rzeka Alf
Przez groty niezliczone w dal
Nim w ciemne wpadnie morze
Samuel Taylor Coleridge
Film w zasadzie mógłby wyemitować kanał National Geographic gdyby nie zawarty w nim wątek ludzkiej walki o przetrwanie w obliczu nadchodzącej śmierci. W dobie krwawych gier komputerowych i filmów sensacyjnych w których krew leje się gęsto i często, zapewne ukazywanie ludzkiej śmierci nie jest niczym szczególnym. Czytaj dalej »
Być może istnieją wielbiciele betonowych mieszkań gdzieś na dziewiątym piętrze szarego bloku… Być może, ale my do nich nie należymy. Będzie zatem o poszukiwaniu ładnego i praktycznego mieszkania za rozsądną cenę.
Myślę, że tematyka mieszkaniowa, choć niezbyt zgodna z profilem tego bloga, jednak może się przydać zaglądającym tutaj. Zwłaszcza, jeśli mieszkają gdzieś w Górnośląskiej Metropolii. Wszyscy wiemy, że jak na krajowe warunki ceny nowych mieszkań brane są chyba z kosmosu, a same mieszkania, pomimo, że nowe, często nie spełniają pewnych nowoczesnych standardów. Jednym słowem trudno znaleźć coś niedrogiego i fajnego. Będzie, więc o poszukiwaniu nowego mieszkania na miarę XXI wieku w dodatku za rozsądną (czytaj; “niską”) cenę w Aglomeracji Górnośląskiej. Zacznę od tyłu, od tego, co znaleźliśmy w Zagłębiu, a są to…
Datki źle nam się kojarzą i nic dziwnego, skoro najczęściej przychodzi nam do głowy wiadoma taca lub żebrak zbierający prawdopodobnie na wino. Nie wszędzie tak jest, w niektórych kulturach datki są powodem do dumy, a i w naszej kiedyś też były nobilitacją.
Żyjemy jednak w erze egoizmu, mamy być asertywni, konsekwentni i twardzi. Wychodzimy z założenia, że każdy sam tworzy swój los i sam, nie oglądając się na innych powinien budować własne szczęście. Tak nam podpowiada obserwacja życia, ale podpowiedzi jednak są błędne.
15 i 16 lutego zaobserwowano najsilniejsze od ponad czterech lat rozbłyski na Słońcu. Są one zaliczane do klasy X, czyli takich, które mogą zakłócić działanie urządzeń radiowych, a w pewnych przypadkach również spowodować awarie sieci energetycznych.
Intensywny wybuch ma związek ze wzrostem aktywności plam słonecznych – podaje serwis “SpaceWeather”. W ciągu ostatnich kilku dni na powierzchni Słońca rozbudowała się duża grupa plam słonecznych oznaczona numerem 1158. W ostatnich dniach obszar ten popisał się sporymi rozbłyskami. To pierwsza tego typu erupcja w nowym cyklu aktywności słonecznej Czytaj dalej »
Poniższą przypowieść warto przeczytać tak, jak poleca autor książki z której została zaczerpnięta. “Śpiew ptaka” Anthony de Mello.
Można ją przeczytać na trzy sposoby:
1. Przeczytać bajkę jeden raz i przejść do następnej. Ten sposób czytania służy wyłącznie rozrywce.
2. Przeczytać bajkę dwa razy, pomyśleć nad nią i zastosować do własnego życia. Jest to rodzaj teologii – można ją praktykować z dość dużym powodzeniem w małych grupkach, w których każdy z uczestników dzieli się z innymi refleksjami, jakie bajka w nim wzbudziła. To, co wtedy powstaje, jest kręgiem teologicznym.
3. Przeczytać bajkę jeszcze raz, po refleksji nad nią. Wyciszyć się i pozwolić, by bajka ukazała nam swoje głębokie wewnętrzne znaczenie. Znaczenie, które jest ponad słowami i refleksjami. Prowadzi to stopniowo do uzyskania rzeczywistości mistycznej. Czytaj dalej »
Nie wierzę w boga, ale też nie jestem z tego powodu ateistą, podobnie, jak nie jestem afilatelistą. Po prostu mam znaczki w czarnej (nie jestem też rasistą ani antyrasistą) dupie, nie interesują mnie, podobnie, jak nie interesuje mnie koncepcja boga. Z „małej litery” jak chyba zauważyliście, co powinno dosadnie wyrazić mój brak zainteresowania. Nie jestem ateistą, więc nie jestem przeciwko bogu, po prostu jestem ciekaw prawdy, a na razie prawdą jest to, że nie wiadomo czy bóg istnieje. Oczywiście są też prawdy relatywne – dla wierzących, przecież Bóg jest oczywistością, ale mówiąc o faktach nam znanych moje powyższe stwierdzenie jest prawdą.
A co jeśli istnieje bóg?
Jeśli jest postacią taką, jak opisana w Starym testamencie, czyli Bóg Ojciec miłujący stworzyciel, to z ciekawości chciałbym go zapytać dlaczego jest taką świnią. Jeśli natomiast jest po prostu Bogiem który stworzył świat, to stwierdzę, że zrobił naprawdę wspaniałą rzecz, pomimo wydawałoby się oczywistych wad tego stworzenia. Ale ten pierwszy, na Zeusa, niech mi nie wmawia, że to ja jestem świnią tylko dlatego, że nie chcę w niego wierzyć, albo dlatego, że jakiś Adam zignorował Jego rozporządzenie.
Nie mam też nic przeciwko wyznawcom różnych religii, nikt nie jest gorszy ni lepszy z tego powodu. Znam mądrych katolików, którzy są dobrymi ludźmi, znam też katolików i Świadków Jehowy (niestety ludzi innych wyznań na razie nie spotkałem) którzy są po prostu głupolami lub lekko mówiąc świniami z powodu swojej głupoty (czytający znajomi – proszę się nie domyślać o kim piszę, bo się źle domyślicie. W umyśle głupka nie pojawi się myśl, że jest głupkiem), nie z powodu wyznania. Nie można kojarzyć dwóch różnych pojęć np.: katolik – świnia lub buddysta – miłujący pokój, dobry człowiek. Zresztą to jest oczywiste, istnieją po prostu ludzie mądrzy lub głupi, którzy swą wiarę stosują do siebie lub tylko do innych ludzi. To ostatnie jest już jest jednym z objawów głupoty, niczym innym.
Ja zapewne jestem głupi pisząc takie rzeczy nie pasujące do kogoś, kto chce postrzegać siebie jako zrównoważonego człowieka, ale z drugiej strony może nawet z tak głupich tekstów ktoś wyciągnie coś budującego dla siebie. Tak przynajmniej mi sie wydaje.
Rozpisałem się znowu, a chciałem tylko zasygnalizować sposób w jaki patrzymy na innych ludzi – poprzez etykietki tworzone w umyśle.
Jako przykład podam obdartego „menela” który grzebie w śmietnikach na moim osiedlu. Słowo menel narzuca się samo na widok takiego człowieka. Jednak kiedyś zamieniłem z nim kilka słów i prawdę mówiąc wzbudził moje zainteresowanie. Później dowiedziałem się, że był kiedyś profesorem. Zwykły menel? Z wyglądu tak… Musiałem zmienić karteczkę w moim umyśle.
Teraz dość już tej nadmuchanej powagi.
Proszę się uśmiechnąć i „rzucić okiem” na poniższy symbol.
Nie będę tłumaczył jego znaczenia. Zakładam, że nie jesteś piętnastolatkiem zakochanym w grach komputerowych.
Obraża Cię on? No cóż… mówiąc bez fałszywej poprawności politycznej – masz duży problem ze swoją psychiką…
Teraz chwilka refleksji.
Obejrzyjcie sobie te dwa poniższe filmiki o ogromie wszechświata. Popatrzcie spokojnie i zbadajcie swój umysł…
Żaba mieszkająca w kałuży wdała się w rozmowę z bocianem.
O czym rozmawiali?
O oceanie i jego ogromie.
Żaba pyta bociana jak duży jest ocean?
Dwa razy większy od mojej kałuży? Dziesięć?
Bocian zjadł żabę, bo co biedny miał powiedzieć.
Niewolnik skrępowany własnymi koncepcjami potrafi postrzegać tylko w taki sposób na ile owe koncepcje pozwolą. Do wszystkiego przykłada miarkę zakodowaną gdzieś w świadomości i nigdy nie potrafi w pełni zrozumieć świata nie mówiąc już o innych ludziach. Koncepcje posadowione w umyśle stanowią dla niego mur z wąską furtką wejściową. Każdy, kto przez furtkę wchodzi jest dokładnie sprawdzany – swój to czy wróg. Dostaje odpowiednią karteczkę i specjalny identyfikator, by łatwo było go rozpoznać i ułożyć w odpowiedniej kwaterze umysłu. Jeśli ktoś nie mieści się w furtce dostaje wilczy bilet i praktycznie dożywotni zakaz wstępu do miasta. Tak jest bezpiecznie, za tym grubym murem myśli. Mur nie wpuszcza, ale i nie wypuszcza, właściciel siedzi w środku i nigdy nie wychodzi na świeże powietrze, na słońce. Mur jest gruby, wystarczy na całe życie, ale też nie pozwoli zrobić niczego, co wykraczałoby za jego ramy. Czytaj dalej »
Od czasu do czasu zdarza się, że odwiedzają mnie Świadkowie Jehowy i prezentując swoje pisemka próbują wciągnąć w rozmowę. Szanuję ich, co prawda za odważną pracę, którą wykonują z zaangażowaniem i wiarą, ale ich słowne argumenty trafiają w głęboką próżnie. Zwłaszcza te, będące mieszanką cytatów ze Starego Testamentu i wywodów naukowców o których nikt nie słyszał powodują, że zapala mi się czerwone światełko. Nie przekonuje mnie szczególnie sposób traktowania słów zapisanych w Biblii - raz dosłowny, a kiedy trzeba udowodnić jakąś trudniejszą tezę, to interpretowany, alegoryczny. Zresztą nie dziwię się ani Świadkom, ani innym wyznaniom chrześcijańskim. Gdyby tłumaczyć Biblię, zwłaszcza Stary Testament, dosłownie, to można się nieźle przestraszyć i powiedzieć „Dziękuję za takiego Boga: Gniewnego, zazdrosnego despotę”. Z drugiej strony traktując słowa Pisma Świętego alegorycznie, interpretując je, można postawić i oprzeć na biblijnym fundamencie wiele różnych tez, nawet takich, które mówią o odwiedzinach i ingerencji przybyszów pozaziemskich w nasz rozwój.
Jeszcze jedno; gdybyśmy chcieli naprawdę i z najczystszymi intencjami odczytać przesłanie Biblii, przymykając przy okazji oko na różne prymitywne i skierowane do ludzi innej epoki i kultury opowiastki, to okazałoby się, że tak gruba księga jest zupełnie niepotrzebna, że jej sens można zawrzeć w jednym zdaniu „Miłuj Boga swego z całego serca swego, a bliźniego swego, jak siebie samego”. Wystarczy zastosować się tylko do tej jednej nauki, by stać się naprawdę dobrym człowiekiem i dobrym chrześcijaninem. Nic więcej nie trzeba. Żadnego kościoła (stworzonego zresztą jako fundament władzy), żadnych zborów, pism, żadnego zawracania głowy dysputami nad sensem słów z wielkiej księgi… Jeśli istnieje siła, jakkolwiek ją nazwać, dzięki której istnieje cały ożywiony świat, to przejawia się ona w życiu, w każdej żywej istocie i tam też należy jej szukać. We własnym sercu. Taka idea istniała już w samych początkach chrześcijaństwa, niestety ze względów politycznych ostało się tylko to, co służyło władzy.
Teraz historyjka wyjęta z Biblii.
Stworzenie świata i rodzaju ludzkiego.
(Z dedykacją dla Pana Marka)
Wieczny Bóg istniał już nieskończenie długo i wreszcie dopadła go nuda. Postanowił zrobić coś dla swej rozrywki. Zebrał się i zbudował wszechświat z miliardami gwiazd i planet. Popatrzał na swe dzieło zadowolony, że tak wszystko ładnie iskrzy naokoło. Patrzał i patrzał, ale ileż można patrzeć, w końcu jest to niezbyt inteligentna rozrywka, postanowił więc, że stworzy sobie jakąś ruszającą się menażerię. Takie duże zoo i super akwarium z rybkami. Czytaj dalej »