Mrozik trzyma – pikna zima

4 02 2012

Ludzie nosa z domów nie wystawiają, a przecież warto.  Nawet bardzo. Zobaczciem sami. Zdjęcia ze spaceru w Beskidach – z Przełęczy Salmopolskiej na Malinowską Skałę. Zimno było :) [Zdjęcia można kopiować do użytku prywatnego].

W drodze na Malinów 1117 m npm Czytaj dalej »



Magiczne miejsca – Kirkut w Lutowiskach

30 08 2011

Cmentarz żydowski w Lutowiskach. BieszczadyWzgórze porośnięte trawą, poprzewracane kamienne macewy z częściowo zatartymi już inskrypcjami i ornamentami, drzewa rosnące na nagrobkach. Dzika jabłonka podpierająca kamienną stellę i zachodzące już słońce… Stary cmentarz żydowski w Lutowiskach jest jak wehikuł czasu przenoszący podróżnika w romantyczne miejsca będące natchnieniem dla dawnych artystów. Czuć tutaj przepływający czas, który niemal ociera się o nasze ciała, widać wyraźnie nietrwałość tego, co mieszkającym tu ongiś ludziom wydawało się tak trwałe i rzeczywiste. Cisza, spokój i pustka wokoło. Bardzo dziwnie i magicznie niemalże, choć może to tylko wrażenie stworzone w moim umyśle… Tu i teraz. Czytaj dalej »



Medytacja podczas chodzenia

19 05 2011

Tatry. Widok z Rusinowej Polany Medytacja w pozycji siedzącej, to nie wszystko. Wstajemy z takiej medytacji i najczęściej szybko pochłaniają nas codzienne obowiązki, troski i przyjemności, które z Drogą Buddy nie mają wiele wspólnego. Najlepiej gdyby całe nasze życie było medytacją, ale dla buddystów świeckich wcale nie jest to taką łatwą sprawą.

Jedną z czynności wykonywanych codziennie, którą w dodatku łatwo można włączyć do praktyki jest chodzenie. Już dawno zostało one wykorzystane jako element medytacji buddyjskiej, która ćwiczy zarówno ciało, jak i umysł.

”Jest pięć korzyści dla tego, kto uprawia medytację podczas chodzenia.
Jakie pięć?
Może wytrzymać chodzenie pieszo
może znieść duży wysiłek
staje się wolnym od chorób
cokolwiek zje, wypije i przeżuwa jest dobrze trawione
koncentracja, którą nabył podczas spacerów medytacyjnych będzie trwała długo”

Medytacja podczas chodzenia (Anguttara Nikaja V 29)

Więc niby, co? Na spacer, na wycieczkę koleżanki i koledzy buddyści :) Najlepiej w góry, tam każdy krok jest medytacją, a i idąc pod górkę trudno przeoczyć kolejne oddechy… Przyroda, widoki i jednostajny marsz pozwalają się wyciszyć i co ważniejsze nie pozwalają wrócić zbyt szybko do szarej codzienności.

Chodzenie jest wolnością.

Nie jestem przekonujący? pewnie nie, wobec tego możecie przeczytać poniższe teksty lub coś bardziej świeckiego np: “Sztuka chodzenia” – Henry David Thoreau (do wygooglania).

Czytaj dalej »



Ogród Zen cz. I

30 03 2011

  Ogród Japoński we Wrocławiu

Czytaj dalej »



Ostatki zimy

20 03 2011

ostatni dzień zimy. Ustroń. Równica Niewiele potrzeba, by znaleźć się w bajce. Czasem wystarczy wyjść za próg, ot tak bez celu, czasem trzeba użyć jakiegoś środka transportu, ale generalnie chodzi o to, by po prostu ruszyć się z domu.

Wczorajszy dzień w mieście był raczej szary i mokry, generalnie mało zachęcający do wyjścia z domu. Za miastem miało być tak samo, ale wystarczyło dotrzeć nieco wyżej, choćby na taką Równicę (885 m n.p.m.), gdzie można wjechać samochodem i … pojawiło się zdziwienie, a potem zachwyt. Na dole szaro, na górze biało niczym w środku zimy… Równica, choć zazwyczaj w weekendy oblegana przez turystów w sobotę jednak świeciła pustkami. Kilka osób było w “Czarcim Kopycie”, ale w wyżej położonej “Zbójnickiej Chacie” nie było już nikogo. W takich warunkach można było się naprawdę swobodnie rozkoszować miłym klimatem siedząc przy kominku, popijając gorący grog i słuchając muzyki.

Dodatkowo… Pora już była wieczorowa, mgła zasnuwała dalszy krajobraz, a naokoło wszystko zasypane grubą warstwą świeżego śniegu. Poczuliśmy się naprawdę jak dzieci, które trafiły do bajkowej krainy. Tego widoku i klimatu nie da się opisać i nie oddają go też poniższe zdjęcia panoramiczne (niestety z komórki). Samsara naprawdę potrafi zaskakiwać… Czytaj dalej »



Prawie jak w Tybecie – Babia Góra

11 10 2010

ba-babiej Co prawda, owo  “prawie” robi wielką różnicę, ale w przypadku Babiej Góry, w odpowiednich warunkach atmosferycznych można puścić wodze wyobraźni i naprawdę poczuć się jak w dalekiej krainie Tybetu.

Gdy pod koniec lata zeszłego roku wybierałem się na Diablak pogoda nie była zbyt zachęcająca, ale właśnie dzięki temu podczas wejścia na górę można było przeżyć kilka magicznych chwil. (zdjęcia jednak pochodzą z wczorajszego wypadu na Babią G.)

Czytaj dalej »



Kraków – szlakiem kultury żydowskiej

30 05 2010

Gwiazda żydowska na kamienicy w Krakowskim Kazimierzu Kraków, miasto oblegane przez setki tysięcy turystów z całego świata. Czy można w nim znaleźć miejsca „magiczne”? Owszem… wystarczy oczyścić umysł z oczekiwań czy wyobrażeń i wzorem mieszkańców tego miasta dać sobie sporo wolnego czasu.

Krakowski Kazimierz, chyba za sprawą Festiwalu Kultury Żydowskiej stał się dzielnicą modną, na tyle, że przedstawiać jej  nie trzeba. Ta moda przekłada się niestety na liczbę turystów wałęsających się całymi tabunami po okolicach. Można oczywiście i tak, ale uprawiając ten typowo turystyczny sposób zwiedzania pozbawimy się możliwości głębszego odczucia klimatu tej niezwykłej dzielnicy. Czytaj dalej »



Ciekawe miejsca – tropem tajemnicy Gór Sowich

1 05 2010

ze-swastyka-mini Owiane tajemnicą podziemne kompleksy budowli z czasów II Wojny Światowej znane pod kryptonimem “Riese”, wspaniałe zamki i ruiny, piękne widoki i puste drogi pełne serpentyn, to pnących się pod górę, to znowu ostro spadających w dół. Góry Sowie, to niezwykłe miejsce.

„Podróże kształcą” mówi stare przysłowie, nawet jeśli nie kształcą osobników odpornych na wiedzę, to przynajmniej kruszą skorupę mentalną która tworzy się w tak zwanym codziennym życiu, gdy człowiek obraca się w kółko w jednym i tym samym środowisku geograficzno – towarzyskim. Ostatnie dni kwietnia okazały się być nader słoneczne i wręcz zachęcają do wyruszenia za próg własnego domu i poza wirtualną sieć internetu, co też gorąco polecam. Mam dla was propozycję na bardzo ciekawy wyjazd weekendowy, który spodoba się zwłaszcza poszukiwaczom przygód i tajemnic. Chodzi mianowicie o teren Gór Sowich na Dolnym Śląsku. Znajduje się w nich tajemniczy, nie do końca zbadany kompleks podziemnych budowli III Rzeszy. Napisałem w liczbie pojedynczej, ale chodzi tutaj o znane nam odcinki podziemi: “Włodarz, Rzeczka, Osówka, Soboń, Sokolec, Jugowice Górne (Jawornik), Książ”. Cały projekt znany pod kryptonimem “Riese” (Olbrzym) skrywa w sobie bardzo wiele tajemnic, których jak do tej pory nikt nie zdołał rozwikłać. Czytaj dalej »