Wyspa tajemnic – umysł pełen tajemnic

15 05 2010

Wyspa tajemnic - plakat Martin Scorsese zrobił dobry thriller psychologiczny w świetnie oddanym klimacie lat pięćdziesiątych, ale nie mógłbym z czystym sumieniem napisać, że „powala on na kolana”. Jest zbyt przewrotny, jak na jeden seans – trzeba obejrzeć go dwa razy.

Z zasady nie chodzę na premiery filmowe, wolę odczekać odpowiednią ilość czasu i cieszyć się filmem w bardziej kameralnych warunkach nie wąchając zapachu popcornu wydobywającego się z dziesiątków pojemników. Niestety taka taktyka dyskwalifikuje mnie jako recenzenta, mogę najwyżej polecać filmy tym, którzy preferują oglądanie filmów na DVD w domowym zaciszu.

Tym razem było podobnie, nie spieszyło mi się, tym bardziej, że nieszczególnie przepadam za filmami z udziałem Leonardo DiCaprio. Poszedłem zatem na film z mieszanymi uczuciami mając tylko nadzieję, że osoba go polecająca nie przesadziła zanadto z pochwałami.

Niestety przesadziła… przynajmniej tak mi się początkowo wydawało.

Zderzenie oczekiwań tkwiących w umyśle z realnym obrazem nie od razu pozwoliło się skupić na prawdziwej treści filmu, ale potem fabuła naprawdę wciągnęła i mogłem docenić wartość tego dzieła.

Pierwsze, co rzuciło się w oczy, to mroczny nastrój, rodem z filmów kryminalnych lat pięćdziesiątych, który, jak dla mnie stanowi prawdziwy atut tej produkcji. Drugie, to dobrze dobrani aktorzy, świetnie odgrywający swe role i naprawdę pasujący do klimatu. Nawet DiCaprio, któremu muszę oddać honor i stwierdzić, że jest dobrym aktorem. Wreszcie trzecie – TAJEMNICA…

wyspa-tajemnic-kadr

Film opowiada o szeryfie federalnym, który musi rozwiązać zagadkę zniknięcia jednej z „pensjonariuszek” dobrze strzeżonego więzienia dla obłąkanych przestępców. W toku śledztwa detektyw domyśla się, że owo więzienie jest w zasadzie tajnym szpitalem psychiatrycznym, w którym na zlecenie rządu prawdopodobnie przeprowadza się eksperymenty na ludziach.

Prawdopodobnie…

Pozory jednak mogą mylić, a prawda może okazać się jeszcze bardziej przerażająca – zwłaszcza dla prowadzącego śledztwo szeryfa.

Fabuła filmu naprawdę wciąga i jest o tyle dobra, że dość długo zwodzi widza nie pozwalając domyśleć się, o co tak naprawdę chodzi. Co prawda już na początku pojawiają się pewne wskazówki, ale sugestie zawarte w dialogach nie pozwalają ich zauważyć, widz dopiero pod koniec filmu lub zgoła po seansie przypomina sobie pewne szczegóły naprowadzające na trop zagadki. Zaskakujące jest to, że gdy czekamy na prawdziwą tajemnicę, na sensację, ta okazuje dość perfidnie umiejscowiona, nie tam, gdzie się jej spodziewamy. Nie ma jej na zewnątrz, nie ma jej w niedostępnym forcie, nie kryją jej psychopatyczni mordercy ani personel więzienia…

Może więc w latarni?

Całkiem możliwe…

Tak, latarnia zaskakuje widza, choć może nie sama budowla, ale to, co się w niej będzie działo.

Twórcy filmu świetnie manipulują odbiorcą, jego oczekiwaniami i wyobrażeniami do tego stopnia, że dla większości z nas rozwiązanie tajemnicy jest sporym zaskoczeniem, nie mówiąc już o wymownej i jeszcze bardziej zaskakującej końcowej scenie przywodzącej na myśl raczej kino europejskie niż produkcję rodem z Hollywood.

Wydaje mi się, że intencją twórców było zaproszenie widza do powtórnego obejrzenia filmu, wtedy to, będzie można zauważyć wiele szczegółów, które pierwotnie nam umknęły, przysłonięte chorą wizją wtłoczoną do naszych umysłów.


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>