Noc żywych trupów. Przepraszam… Muzeów

16 05 2010

muzeumW nocy z 15 na 16 maja ożyły cmentarze kultury. Poważni panowie i panie w filcowych kapciuszkach przystroili groby kwiatkami, zaprosili muzykantów i wreszcie otworzyli szeroko bramy w najciekawszej, jeśli chodzi o cmentarze, części doby – W nocy.
W dzień będzie już normalnie – pusto, cicho i grobowo…

Co jakiś czas w mediach pojawiają się głosy lamentujące nad stanem kultury w naszym kraju, rozmówcy na zmianę narzekają, a to na jej niedostępność dla wszystkich, to znowu na edukację, czy wreszcie boleją nad społeczeństwem, które nie za bardzo ma ochotę odwiedzać przybytki związane z kulturą. W tym ostatnim przypadku, akurat wcale nie jestem zdziwiony. Weźmy na przykład takie muzea – zdarza mi się do nich zaglądać od czasu, do czasu i wiem, że nawet w niedzielę, gdy wstęp do muzeów jest bezpłatny, tłumów raczej nie widać. Mnie to czasami nawet pasuje, mogę spokojnie delektować się atmosferą muzeum i w spokoju podziwiać wystawione dzieła. Jednak na dłuższą metę, taki spokój jest po prostu nudny. Czasem przydałoby się z kimś pogadać, wymienić poglądy, czy chociażby zażartować.

Tymczasem tradycyjne muzeum, tak na co dzień, to przybytek powagi i brak w nim elementów przyciągających zwykłych ludzi, takich, którym wysoka kultura kojarzy się, jak na razie tylko z czymś niezrozumiałym. Tacy ludzie też zapewne przyszliby do muzeum, gdyby to ostatnie nawiązało z nimi zrozumiały kontakt. Muzea i inne przybytki kultury powinny od czasu do czasu organizować imprezy dodatkowe dla przeciętnych obywateli, przyciągnąć czymś atrakcyjnym i zrozumiałym, a ci przy okazji stopniowo zapoznaliby się z wyższą kulturą. Chodzi o to, by ludzie poczuli się, jak u siebie, wśród znajomych, a nie jak w poważnym kościele. Tam przecież nie można rozmawiać…
Jesteśmy ludźmi tylko dlatego, że wokół nas są inni ludzie, z którymi łączą nas różne relacje, z którymi możemy dzielić się informacjami czy wrażeniami. Człowiek pozbawiony kontaktu z innymi ludźmi stałby się tym, czym jest w istocie – zwykłym zwierzęciem. By móc się dzielić,  potrzebujemy zrozumiałych dla nas przekazów, nie tylko suchych wykładów i poważnych statycznych ekspozycji. Kultura, nawet ta “wysoka” nie może służyć tylko nielicznym, a jak na razie wydaje mi się, że jest adresowana tylko do “szlachetnie urodzonych”.
Puste muzeum jest po prostu nudne, a jest puste, bo nudne – kółeczko się zamyka. Takie przybytki wyglądają, jakby były stworzone dla samej idei, nie dla ludzi, którzy mają zwykłe ludzkie potrzeby. Taki przykład; chodzę sobie po sali z eksponatami, niech to będą obrazy – one sobie wiszą, a ja stoję, chciałbym dłużej posiedzieć, poczuć trochę klimatu, może ktoś się dosiądzie i wymienimy jakieś uwagi… Tymczasem nie ma gdzie usiąść. Wygląda to tak, jakby mottem muzeów było: „Obejrzeli? To wynocha”. No, więc chodzę dalej…

 Proszę pana chodzę sobie… Pan rozumie… I tak patrzę sobie… Chodzę sobie po muzeum proszę pana… Normalnie… Patrzę, patrzę na to… No i aż mi się chce wyjść z… tego przybytku proszę pana… I wychodzę… 

No i panie i kto za to płaci? Pan płaci… Pani płaci… My płacimy… To są nasze pieniądze proszę pana…”

Cisza… Spokój… Krowa… Kaczka… Kura…

Nuda.

Tak jest, na co dzień, w końcu ileż razy można oglądać jakąś wystawę w ciszy i skupieniu, czując zwykłą martwotę przybytku mającego propagować kulturę.

Tymczasem w Noc muzeów w większości miast przed muzeami ustawiają się kolejki, coś się dzieje ciekawego, sale muzealne ożywają, stają się bardziej przyjazne i bardziej interesujące.

Da się, tylko dlaczego nie może tak być częściej, nie wymagam wiele – powiedzmy raz w miesiącu. Czym to jest spowodowane? Niedofinansowaniem, czy brakiem pomysłów? Jeśli chodzi o pomysły, to są łatwo dostępne w dużych ilościach, wystarczy posłuchać ludzi, zainteresować się ich potrzebami, w końcu muzea mają służyć społeczeństwu, a nie tylko stać, jako ozdoba. Wystarczy poprosić ludzi, choćby uczniów, a nawet przedszkolaków, rzucić jakieś hasło na zachętę, zorganizować konkurs z honorowymi nagrodami. Myślę, że ludzie chętnie tworzyliby rzeczywistość, pod warunkiem, że miałaby ona służyć im, nie tylko samej idei. Dobrze wiem, że ludzie są kreatywni i lubią się tym chwalić, dlaczego więc nie wykorzystać ich możliwości w celu ożywienia statycznych wystaw. Możliwości jest naprawdę wiele, a ich wykorzystanie, to tylko kwestia chęci i operatywności kadry zarządzającej muzeami.

Proponuję mniej oficjalności, sztywności i patosu, a więcej pierwiastka ludzkiego. Niech muzea przestaną być grobowcami, nawet, jeśli niektóre są nimi dosłownie. Ludzie zazwyczaj chcą być uczestnikami wydarzeń, nie tylko biernymi odbiorcami, dzięki uczestnictwu przecież o wiele lepiej poznaje się dany temat i o wiele lepiej go rozumie.

Muzea, jak cały sektor kultury ponoć boryka się z brakiem finansów, ciągle słyszymy ten argument, tymczasem nie o pieniążki tu chodzi, ale o umiejętność ich wykorzystania. Same pieniądze niczego nie rozwiążą, jeśli instytucje kulturalne nie będą potrafiły zainteresować ludzi. Chciałbym kiedyś zobaczyć sensowny plan uzdrowienia tej sytuacji, który aktywizowałby zarządy instytucji kulturalnych do dbania o potrzeby i zainteresowania większej rzeszy ludzi – np. w taki sposób, jaki ma miejsce w „Noc muzeów” Wtedy chętnie poprę plany „Obywateli Kultury” w kwestii postulatów finansowych wyrażonych w apelu do Donalda Tuska – Prezesa Rady Ministrów.  Pieniążki i powiedzmy budowa nowej infrastruktury nic nie zmieni, jeśli nadal będą z tego korzystali nieliczni. Dobrym pomysłem zawartym w wyżej wymienionym apelu jest edukacja medialna i kulturowa w systemie szkolnictwa, o ile ta edukacja nie ograniczy się tylko do biernego odbioru informacji. Na pewno są potrzebne gruntowne zmiany prawne w zakresie udostępniania dóbr kultury, które przecież są w ostatecznie własnością wszystkich obywateli.

Na koniec jeszcze raz o pieniążkach – kulturę utrzymujemy wszyscy płacąc podatki, z których tylko ułamek idzie na potrzeby instytucji zajmujących się kulturą. Jeśli owe instytucje dostaną więcej, to będzie to kosztem czegoś innego – opieki medycznej, infrastruktury komunikacyjnej, czy kosztem innych praktycznych rzeczy. W takim przypadku  sensowne i sprawiedliwe byłoby nie płacić dwa razy za to samo, uiszczając dodatkowo opłatę za bilet wstępu. Darmowa „Noc muzeów” z tłumami zwiedzających mówi również o kwestii finansowej. Przykład z Muzeum Narodowego w Krakowie: Wstęp na wystawy stałe 8 zł Na stałe i czasowe 16 zł do tego wypożyczenie audioprzewodnika 15 zł, Zezwolenie na fotografowanie, było, nie było naszej własności następne 15 zł. Trzyosobowa rodzina chcąca zobaczyć ciekawą wystawę czasową, a przy okazji pstryknąć kilka pamiątkowych fotek wyda jednorazowo 63 zł tylko w jednym muzeum. Nie każdego na to stać – to druga, bardziej prozaiczna przyczyna pustych muzeów.

Podobny artykuł: Muzeum jak grobowiec – ożywa tylko w „Zaduszki”


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>