Ogród Zen II
6 01 2012 Komentarze : 4 komentarzy »Kategorie : Buddyzm, Cytaty buddyjskie, Fotoblog
Można by dopisać również „Dopóki jest jeszcze żywy” i „Zimny nie umiera nigdy”. To oczywiście hasła akcji organizowanych w okresie przedświątecznym przez Klub Gaja i stowarzyszenie Empatia w obronie niezwykle wrażliwych żywych istot, jakimi są właśnie karpie.
W dniu 20 grudnia 2003 roku stowarzyszenie przyjaciół zwierząt „Empatia” zainicjowało akcję wypuszczania karpi zwaną dzisiaj, jako „Dzień ryby”. Dzisiaj niekoniecznie chodzi o wypuszczanie karpi, ale raczej o uświadamianie społeczeństwu faktu, że ryba jest żywą, odczuwającą istotą. „Dzień ryby” obchodzony 20 grudnia, to próba zachęcenia ludzi do refleksji nad tym, czym faktycznie są wszystkie zwierzęta, a zwłaszcza ryby traktowane cały czas jak rośliny w myśl powiedzenia: „chodźmy na ryby lub na grzyby”. To próba zachęcenia ludzi do okazywania szacunku tym zwierzętom traktowanym do tej pory masowo, szczególnie w Te Świąteczne Dni z niezwykłym okrucieństwem. Czytaj dalej »
Kanał filmowy ale kino+ oraz Agencja Promocji Mañana już po raz siódmy zapraszają na Festiwal FILMY ŚWIATA ALE KINO+ na którym prezentowane są najwybitniejsze produkcje filmowe spoza naszego kręgu kulturowego.
Tym razem wśród 20 tytułów znajdzie się jeden tytuł tybetański – reżyserski debiut operatora Sonthara Gala, jednego z przedstawicieli pierwszej generacji tybetańskich filmowców, realizujących filmy w ojczystym języku.
Słoneczny trakt (The Sun Beaten Path), reż. Sonthar Gyal, Tybet 2011
MFF Locarno 2011
MFF Vancouver 2011 – Główna nagroda sekcji Dragons & Tigers
Młody Tybetańczyk Nima wraca z pieszej pielgrzymki do Lhasy przez bezludne tereny pustyni Gobi. Twarz ma brudną i poparzoną od słońca, spojrzenie nieobecne – wycieńczająca wędrówka nie złagodziła bólu i poczucia winy jakie w sobie nosi. W drodze dołącza do niego starszy mężczyzna, razem wyruszą w długą i mozolną podróż do domu. Dla obu stanie się ona również wyprawą duchową w poszukiwaniu sensu życia i śmierci. Przepełniony duchowością film drogi z zachwycającymi zdjęciami tybetańskich krajobrazów. Czytaj dalej »
Czytasz to siedząc wygodnie przed monitorem komputera, a więc masz się dobrze. Nawet bardzo dobrze, a porównując swoją sytuację z tą, która jest udziałem dzieci z rogu Afryki, masz się wręcz bosko… Nie wiesz, czym jest głód. Ja też nie wiem.
Chodzi o klęskę głodu w takich krajach jak Somalia, Kenia, Etiopia i Dżibuti spowodowaną między innymi suszą, choć jeśli kojarzycie nazwy państw, to zrozumiecie, że nie tylko tym naturalnym czynnikiem. W nieszczęściach tych afrykańskich krajów swój ogromny udział mają również państwa zachodnie – poszczególne firmy, rządy państw i pośrednio my sami (więcej w odnośnikach poniżej). Możemy jednak w pewien sposób pomóc, może nie dorosłym, bo oni również odpowiadają za swój los, ale przynajmniej dzieciom, które przecież pojawiają się tam w ogromnej ilości i nie z własnej woli. Czytaj dalej »
“Rzeczy się jawią za sprawą umysłu, za sprawą rzeczy umysł się pojawia.
Oba te światy, jak widzisz, są względne, i ten, i tamten Pustką jest u źródła.
A chociaż w Pustce nie różnią się wcale, w każdym z osobna wszelki kształt się mieści.”
Strofy Wiary w Umysł. Shin Jin Mei (chin. Hsin Hsin Ming), Sosan Ganchi Zenji
Usiadłem przy stole. Ręce położyłem na chłodnym blacie i przyglądam się jego powierzchni pokrytej fakturą przypominającą drewno.
Czy naprawdę (Ja) doświadczam (Tego) stołu?
Widzę go. Gdzie widzę? W umyśle. To tam Powstaje obraz stołu. Czuję jego twardość, chłód, fakturę. Gdzie? Przecież nie czuje tego moja ręka. Całe wrażenie powstaje w umyśle. Stół, którego widzę i dotykam w całości jest tworem mojego umysłu, jest moim umysłem, albo inaczej… To umysł stał się stołem. Zresztą, to jedno i to samo. Moja ręka również jest umysłem, jak całe moje ciało. To w umyśle go doświadczam, jestem jego świadom i odczuwam.
Hmm… Czytaj dalej »
Wzgórze porośnięte trawą, poprzewracane kamienne macewy z częściowo zatartymi już inskrypcjami i ornamentami, drzewa rosnące na nagrobkach. Dzika jabłonka podpierająca kamienną stellę i zachodzące już słońce… Stary cmentarz żydowski w Lutowiskach jest jak wehikuł czasu przenoszący podróżnika w romantyczne miejsca będące natchnieniem dla dawnych artystów. Czuć tutaj przepływający czas, który niemal ociera się o nasze ciała, widać wyraźnie nietrwałość tego, co mieszkającym tu ongiś ludziom wydawało się tak trwałe i rzeczywiste. Cisza, spokój i pustka wokoło. Bardzo dziwnie i magicznie niemalże, choć może to tylko wrażenie stworzone w moim umyśle… Tu i teraz. Czytaj dalej »
Już od 9 lat buddyści zen i wszyscy zainteresowani kulturami Dalekiego Wschodu mogą studiować cenne nauki zawarte w źródłowych tekstach zen, ciesząc się jednocześnie pięknem książek wydawanych według tradycyjnych chińskich wzorów. Te wspaniałe pozycje zachwycające swą ręcznie tworzoną formą zawierają najwyższej klasy nauczanie o naturze rzeczywistości, Absolucie i praktykach medytacyjnych.
Mowa oczywiście o książkach wydawanych przez oficynę wydawnicza „Miska ryżu” będącą projektem Fundacji na Rzecz Wymiany Kulturalnej z Dalekim Wschodem. Książki wydawane w tej oficynie są w większości unikatowymi pozycjami na naszym rynku, będąc najczęściej pierwszym przekładem z języków obcych na nasz rodzimy. Czytaj dalej »
Medytacja w pozycji siedzącej, to nie wszystko. Wstajemy z takiej medytacji i najczęściej szybko pochłaniają nas codzienne obowiązki, troski i przyjemności, które z Drogą Buddy nie mają wiele wspólnego. Najlepiej gdyby całe nasze życie było medytacją, ale dla buddystów świeckich wcale nie jest to taką łatwą sprawą.
Jedną z czynności wykonywanych codziennie, którą w dodatku łatwo można włączyć do praktyki jest chodzenie. Już dawno zostało one wykorzystane jako element medytacji buddyjskiej, która ćwiczy zarówno ciało, jak i umysł.
”Jest pięć korzyści dla tego, kto uprawia medytację podczas chodzenia.
Jakie pięć?
Może wytrzymać chodzenie pieszo
może znieść duży wysiłek
staje się wolnym od chorób
cokolwiek zje, wypije i przeżuwa jest dobrze trawione
koncentracja, którą nabył podczas spacerów medytacyjnych będzie trwała długo”
Medytacja podczas chodzenia (Anguttara Nikaja V 29)
Więc niby, co? Na spacer, na wycieczkę koleżanki i koledzy buddyści
Najlepiej w góry, tam każdy krok jest medytacją, a i idąc pod górkę trudno przeoczyć kolejne oddechy… Przyroda, widoki i jednostajny marsz pozwalają się wyciszyć i co ważniejsze nie pozwalają wrócić zbyt szybko do szarej codzienności.
Chodzenie jest wolnością.
Nie jestem przekonujący? pewnie nie, wobec tego możecie przeczytać poniższe teksty lub coś bardziej świeckiego np: “Sztuka chodzenia” – Henry David Thoreau (do wygooglania).
Kiedyś dostałem w prezencie posążek Buddy zrobiony z laki.
Stał na honorowym miejscu na stole i tajemniczo się uśmiechał.
Za każdym razem, gdy spojrzałem w tamtym kierunku widziałem śmiejącego się Buddę.
Pewnego dnia niechcący go potrąciłem. Spadł tak niefortunnie, że rozpadł się na kilka kawałków.
Po Buddzie pozostały tylko puste skorupy.
Już wiem dlaczego tak się uśmiechał…