Przeszkody na buddyjskiej ścieżce

14 07 2010

przeszkodyOstatnimi czasy często łapię się na tym, że gdy mam usiąść do medytacji lub zrobić cokolwiek innego związanego z Buddyzmem – nawet gdy miałem napisać ten tekst – to od razu pojawia się dziwny opór materii. Nagle znajduje się wiele nie cierpiących zwłoki spraw do załatwienia, innym razem ktoś przyjdzie niespodziewanie lub nagle w umyśle pojawi się zwątpienie, co do sensu jakiejkolwiek pracy w obranym kierunku.

Niby normalna rzecz i pewnie nawet nie zauważyłbym takich zjawisk, gdyby nie to, że mistrzowie buddyjscy już dawno je wyodrębnili nazywając przeszkodami na ścieżce, bo choć są zjawiskiem powszednim w wielu innych aktywnościach życia, to jednak powiązane ze ścieżką buddyjską jakoś dziwnie się intensyfikują.

Jak to się mówi „Nie ma róży bez kolców” czyli kolce są integralną częścią róży. W przypadku ścieżki przeszkody na niej występujące również są jej częścią. Tą częścią której nie można unikać, a nawet nie da się tego zrobić bez szkody dla własnego rozwoju. Thich Nhat Hanh powiada, że “Dobry ogrodnik nie wyrzuca odpadków lecz przetwarza je w kompost na którym wyrosną smaczne i zdrowe warzywa lub piękne kwiaty”. Kompost, to warzywa i kwiaty, a kwiaty i warzywa są kompostem. Podobnie przeszkody są częścią ścieżki.

W ramach wdzięczności postaram się przekazać tutaj nauki mistrzów dotyczące przeszkód, zrobię to jednak własnymi słowami, choć pewnie bez szczególnego polotu. Czytaj dalej »



75 Urodziny Dalajlamy

6 07 2010

XIV Dalajlama Tenzin GjacoDzisiaj XIV Dalajlama Tenzin Gjaco obchodzi swoje 75 urodziny. Z tej okazji tysiące tybetańskich uchodźców świętowało na ulicach Dharamśali. Ci, którzy pozostali w Tybecie niestety nie mogli w podobny sposób okazać swej radości i szacunku swemu przywódcy.

Dalajlama jest politycznym i duchowym przywódcą Tybetańczyków, jak również prawdziwym moralnym autorytetem dla setek tysięcy ludzi na całym świecie. Jest nim ze względu na swoje czyny i prawdziwie buddyjskie, zrównoważone nauki przekazywane zarówno w książkach, jak i na różnych spotkaniach oraz wykładach. Może być autorytetem tym bardziej, że nie jest kimś w rodzaju „nieomylnego” papieża, ale, co przy każdej okazji podkreśla, tylko zwykłym buddyjskim mnichem oddanym swemu narodowi i i naukom Buddy. Czytaj dalej »



Kościół odbiera muzea i teatry.

12 06 2010

Wawel - katedraNiedawno ukazał się raport z działań Komisji Majątkowej zajmującej się  zwrotami mienia zabranego w okresie PRL Kościołowi katolickiemu, dowiadujemy się z niego, że kościołowi w ciągu ostatnich 19 lat oddano już majątek za ponad 24 miliardy złotych. W tym majątku znalazły się muzea, teatry, operetka i wiele budynków szkolnych.

Wygląda na to, że z odwiedzeniem wielu przybytków kultury trzeba będzie się pospieszyć, bo okazuje się, że kościelnym żądaniom rewindykacyjnym nie ma końca. Wiele cennych (zwłaszcza tych najcenniejszych) dzieł, sakralnych i nie tylko, będących do tej pory dziedzictwem narodowym trafi niebawem do prowincjonalnych kościółków lub, co gorsza zostanie zamkniętych gdzieś tam w plebaniach.

Najgorsze jest to, że nad działaniami tej pseudo komisji majątkowej praktycznie nikt nie sprawuje kontroli zgodnie z zasadą kolejnych ekip rządzących – „Nie chcemy żadnej wojny z Kościołem” (Ireneusz Raś, poseł PO). Dodatkowo od decyzji Komisji nie można odwołać się do sądu. Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek twierdzi, że to niezgodne z ustawą zasadniczą. Czytaj dalej »



Kraków – szlakiem kultury żydowskiej

30 05 2010

Gwiazda żydowska na kamienicy w Krakowskim Kazimierzu Kraków, miasto oblegane przez setki tysięcy turystów z całego świata. Czy można w nim znaleźć miejsca „magiczne”? Owszem… wystarczy oczyścić umysł z oczekiwań czy wyobrażeń i wzorem mieszkańców tego miasta dać sobie sporo wolnego czasu.

Krakowski Kazimierz, chyba za sprawą Festiwalu Kultury Żydowskiej stał się dzielnicą modną, na tyle, że przedstawiać jej  nie trzeba. Ta moda przekłada się niestety na liczbę turystów wałęsających się całymi tabunami po okolicach. Można oczywiście i tak, ale uprawiając ten typowo turystyczny sposób zwiedzania pozbawimy się możliwości głębszego odczucia klimatu tej niezwykłej dzielnicy. Czytaj dalej »



Nagość i erotyka w japońskiej fotografii

25 05 2010

Sakiko Nomura - Naga dziewczynkaNasze umysły są takie, jak otoczenie w którym żyjemy, jak ludzie  z którymi się stykamy i jak obrazy na które patrzymy. Zawartość naszego umysłu jest częścią procesu zwanego w buddyźmie “Karmą”. To ona określa, jak postrzegamy świat i to ona prowokuje nas do takiego, a nie innego działania.

Miałem na tym blogu pisać o buddyzmie, a wyszło jak zwykle… Inaczej. Tym razem, jednak postaram się przynajmniej wpleść buddyjski punkt widzenia w tematykę moich zainteresowań – fotografię.

Przeglądając ostatnio różne blogi natknąłem się na zdjęcia japońskiego fotografa – Nobuyoshi Araki. Fotografie erotyczne tego artysty są na zachodzie uważane za kontrowersyjne, niektóre np. pochodzące z albumu „Tokyo Lucky Hole” przedstawiające życie Sinjuku, najsłynniejszej japońskiej dzielnicy czerwonych latarni uważane są wręcz za pornografię.
Te fotki przypomniały mi wystawę zdjęć – nomen omen – artystki również z kraju kwitnącej wiśni – Sakiko Nomura i jej “Nagi czas”, które miałem przyjemność podziwiać w 2006 roku w Galerii „Manggha” w Krakowie.
Wspominam o wystawie, bo oglądając zdjęcia miałem okazję obserwować własny umysł i jego sposób postrzegania obarczony naleciałościami europejskiej, chrześcijańskiej karmy.
O to zresztą chodziło w tej wystawie, o zrozumienie pewnych różnic kulturowych w procesie postrzegania, poprzez oglądanie zdjęć przedstawiających zwykłą nagość tak, jak ją widzą japończycy. Nagość która w naszym kraju ciągle jest swego rodzaju tematem tabu. Zarówno zdjęcia Nobuyoshi Araki jak i Sakiko Nomury w europie budzą pewne zgorszenie, w Japonii natomiast odbierane są nieco inaczej, bardziej naturalnie.

Czytaj dalej »



Sztuka w fotografii

21 05 2010

Kuźnia sztuki nowoczesnej. Aparat cyfrowy trafił pod strzechy. Miliony fotoamatorów pstryka dziennie miliony zdjęć. Wśród tych zdjęć często trafiają się wręcz genialne ujęcia na miarę Westona czy Avedona. Tylko, czy taka twórczość zasługuje już na miano sztuki?

Przeglądając ostatnio strony poświęcone fotografii natknąłem się na galerię fotografii z odzysku – www.deletedimages.com. Prezentowane są w niej zdjęcia, które przez właścicieli uznane zostały za niegodne uwagi – nieostre, poruszone, źle skadrowane itp. Jednym słowem odrzuty nie warte pokazania. Trochę fotografii już widziałem z racji moich zainteresowań i wiem, że często te, które uważamy za nadzwyczaj udane w rzeczywistości nie są warte poświęcenia im uwagi, choć dla samych właścicieli stanowią one oczywiście jakąś wartość. Te w galerii „odrzuconych” o dziwo są interesujące do tego stopnia, że niektóre z nich sam powiesił bym sobie na ścianie. Brakuje im tylko podpisu znanego fotografa i poręczenia ZPAF-u, że to jednak jest sztuka. Takie i inne odczucia sprowokowały mnie do laickich przemyśleń na temat wartości sztuki nowoczesnej i miejsca w niej fotografii. Czytaj dalej »



Noc żywych trupów. Przepraszam… Muzeów

16 05 2010

muzeumW nocy z 15 na 16 maja ożyły cmentarze kultury. Poważni panowie i panie w filcowych kapciuszkach przystroili groby kwiatkami, zaprosili muzykantów i wreszcie otworzyli szeroko bramy w najciekawszej, jeśli chodzi o cmentarze, części doby – W nocy.
W dzień będzie już normalnie – pusto, cicho i grobowo…

Co jakiś czas w mediach pojawiają się głosy lamentujące nad stanem kultury w naszym kraju, rozmówcy na zmianę narzekają, a to na jej niedostępność dla wszystkich, to znowu na edukację, czy wreszcie boleją nad społeczeństwem, które nie za bardzo ma ochotę odwiedzać przybytki związane z kulturą. W tym ostatnim przypadku, akurat wcale nie jestem zdziwiony. Weźmy na przykład takie muzea – zdarza mi się do nich zaglądać od czasu, do czasu i wiem, że nawet w niedzielę, gdy wstęp do muzeów jest bezpłatny, tłumów raczej nie widać. Mnie to czasami nawet pasuje, mogę spokojnie delektować się atmosferą muzeum i w spokoju podziwiać wystawione dzieła. Jednak na dłuższą metę, taki spokój jest po prostu nudny. Czasem przydałoby się z kimś pogadać, wymienić poglądy, czy chociażby zażartować. Czytaj dalej »



Wyspa tajemnic – umysł pełen tajemnic

15 05 2010

Wyspa tajemnic - plakat Martin Scorsese zrobił dobry thriller psychologiczny w świetnie oddanym klimacie lat pięćdziesiątych, ale nie mógłbym z czystym sumieniem napisać, że „powala on na kolana”. Jest zbyt przewrotny, jak na jeden seans – trzeba obejrzeć go dwa razy.

Z zasady nie chodzę na premiery filmowe, wolę odczekać odpowiednią ilość czasu i cieszyć się filmem w bardziej kameralnych warunkach nie wąchając zapachu popcornu wydobywającego się z dziesiątków pojemników. Niestety taka taktyka dyskwalifikuje mnie jako recenzenta, mogę najwyżej polecać filmy tym, którzy preferują oglądanie filmów na DVD w domowym zaciszu.

Tym razem było podobnie, nie spieszyło mi się, tym bardziej, że nieszczególnie przepadam za filmami z udziałem Leonardo DiCaprio. Poszedłem zatem na film z mieszanymi uczuciami mając tylko nadzieję, że osoba go polecająca nie przesadziła zanadto z pochwałami.

Niestety przesadziła… przynajmniej tak mi się początkowo wydawało. Czytaj dalej »



Buddyzm w katolickim kraju?

14 05 2010

 

rozmowa na bardzo ważne tematy :) Dlaczego buddyzm zyskuje taką popularność w kraju, wydawałoby się na wskroś katolickim? Czy to tylko moda na nauki pochodzące ze wschodu, czy też może autentyczna duchowa potrzeba, której nie zaspokaja rodzima, tradycyjna religia.?

Podczas jednej z rozmów na BARDZO WAŻNE TEMATY (ilustracja obok) kolega katolik stwierdził, że w naszej tradycji, coś takiego jak buddyzm nie ma prawa bytu, nie pasuje i jednym słowem nie jest autentyczny. Nazajutrz, gdy promile łaskawie ulotniły się z organizmu, zastanowiłem się jakby rozwinąć jedyny, ale skądinąd mocny argument, werbalizowany słowami – „pierdol się”.
Może postawić się w roli kolegi i przyznać, że buddyzm, to tylko moda na egzotyczne mądrości wschodu?

No cóż, nie można wykluczyć, że w wielu przypadkach od tego właśnie się zaczyna, od mody i fascynacji egzotycznym wschodem, ale z drugiej strony wrzucanie wszystkich do jednego worka tworzy krzywdzące i najgłupsze z możliwych poglądów. Nie widzę by buddyści w jakiś szczególny sposób eksponowali swoją przynależność do buddyjskiej sanghi, nie rozpoznacie buddysty na ulicy, a nawet rozmawiając z takowym prawdopodobnie nie usłyszycie nic na temat Buddyzmu. Nikt nie stara się małpować wschodnich obyczajów, nie zaimportowano tamtejszych tradycji, przywędrowały do nas jedynie nauki – uniwersalne nauki o umyśle i ludzkim szczęściu, którym obce są bariery kulturowe. Czytaj dalej »



Ciekawe miejsca – tropem tajemnicy Gór Sowich

1 05 2010

ze-swastyka-mini Owiane tajemnicą podziemne kompleksy budowli z czasów II Wojny Światowej znane pod kryptonimem “Riese”, wspaniałe zamki i ruiny, piękne widoki i puste drogi pełne serpentyn, to pnących się pod górę, to znowu ostro spadających w dół. Góry Sowie, to niezwykłe miejsce.

„Podróże kształcą” mówi stare przysłowie, nawet jeśli nie kształcą osobników odpornych na wiedzę, to przynajmniej kruszą skorupę mentalną która tworzy się w tak zwanym codziennym życiu, gdy człowiek obraca się w kółko w jednym i tym samym środowisku geograficzno – towarzyskim. Ostatnie dni kwietnia okazały się być nader słoneczne i wręcz zachęcają do wyruszenia za próg własnego domu i poza wirtualną sieć internetu, co też gorąco polecam. Mam dla was propozycję na bardzo ciekawy wyjazd weekendowy, który spodoba się zwłaszcza poszukiwaczom przygód i tajemnic. Chodzi mianowicie o teren Gór Sowich na Dolnym Śląsku. Znajduje się w nich tajemniczy, nie do końca zbadany kompleks podziemnych budowli III Rzeszy. Napisałem w liczbie pojedynczej, ale chodzi tutaj o znane nam odcinki podziemi: “Włodarz, Rzeczka, Osówka, Soboń, Sokolec, Jugowice Górne (Jawornik), Książ”. Cały projekt znany pod kryptonimem “Riese” (Olbrzym) skrywa w sobie bardzo wiele tajemnic, których jak do tej pory nikt nie zdołał rozwikłać. Czytaj dalej »